Nowy Rok pod Giewontem

Nowy Rok pod Giewontem wita ok 100 tysięcy sylwestrowiczów. Jest taki tłum, że przejście przez Krupówki graniczy z cudem. Punkty widokowe jak Gubałówka czy Antałówka są oblegane równie tłumnie i aż dziw bierze, iż w Zakopanem trudno o dobrze zorganizowaną w noc sylwestrową impreze masową. Przynajmniej rok temu takowej nie było.

Co bardziej zapobiegliwi rezerwują kwatery na te ostatnią noc w roku już w październiku. Wielu z nich niestety znów padnie ofiarą  naciągaczy. Dwa lata temu, tylko na jednej „lewej” stronie internetowej zarejestrowało się 3, 5 tysiąca osób, a był to dopiero listopad. Małopolska policja ma w tej matrii pełne ręce roboty. Razu pewnego zgłosiła się kobieta, która z przerażeniem stwierdziła, iż pod wskazanym w internecie adresem znajduje się jej dom. Problem w tym, że owa kobieta ani myśli wynajmować kwatery, nawet na sylwestra. Tak więc, z owych 100 tysięcy podążających pod Giewont świętować Nowy Rok część zostanie z torbami na lodzie.

Większość jednak zapełni masowo zakopiańskie hotele i pensjonaty mimo pokaźnych cen. Na sylwestra ceny mkną w górę jak kolejka na Kasprowy. Ciężko wynająć pokój na jedną dobę w pensjonacie tudzież w prywatnym domu, należy zarezerwować kwaterę na co najmniej sześć dni. W zakopiańskiej willi Roztoka na czas sylwestra cena wynosi 150 złotych za dobę. Hotele w centrum Zakopanego każą płacić turystom za noworoczne szaleństwa 200 do 300 złotych za nocleg.

Jak zabawić te 100 tysięcy luda na naszej tatrzańskiej ziemi w sylwestrowy czas? Plener odpada, bowiem mimo chęci zorganizowania imprezy, nie znalazł się chetny do wzięcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo ludzi. Nasz burmistrz zakopiański opowiada o tym tak : „Zgłosiło się do nas kilka firm eventowych, organizujących imprezy, jednak po zapoznaniu się z trudnościami jakie w Zakopanem nastręcza zorganizowanie imprezy plenerowej, zrezygnowały. Nasze zapewnienia o udziale policji i straży miejskiej to za mało”. Co na to Andrzej Kawecki dyrektor Biura Promocji Zakopanego? :

„Aby móc zorganizować impreze trzeba podać liczbę osób, które wezmą w niej udział. Do tego dochodzi odpowiednia liczba ochraniarzy. Chcąc na przykład zrobić sylwestra na Równiach trzeba by ogrodzić teren. Czyli nie wszyscy mogli by wziąć udział w zabawie i za ogrodzeniem mógłby się pojawić tłum, który byłby zagrożeniem. Nikt nie chce za to brać odpowiedzialności” ( onet.pl 2010 11 ).

Tak więc pozostaje liczyć, że całe te nieszczęsne 100 tysięcy sylwestrowiczów rozejdzie się po tatrzańskiej ziemi jak ból po kościach i jak będzie po wszystkim – odjedzie w dal.